ORTHODOX HOUSE
⛪ All churches
Sign in
☦ Today Thursday, September 10 / August 28 (old style) 🍽 Fast-free day Gregorian calendar ⇄
Martyrs Menodora, Metrodora, Nymphodora
← News feed Romanian Orthodox Church

Commemorations in Rep. Moldova: The victims of the communist deportations of 1949 were commemorated 77 years after the tragedytranslated

July 7, 2026 · 1 min read

The victims of the communist deportations from 1949 were commemorated on Monday in the Republic of Moldova, 77 years after the tragedy.

Several commemorative events were organized in several parishes within the Metropolis of Bessarabia.

Clergy, authorities and believers paid tribute to those who suffered during the Stalinist repressions and reaffirmed the importance of preserving the memory of these events.

Parastas in Balti IPS Antonie, elected Metropolitan of Bessarabia, officiated on the night of Sunday to Monday, the memorial service for the victims of communist deportations. Photo credit: Facebook / Diocese of Balti On the night of Sunday to Monday, His Holiness Father Antonie, elected Metropolitan of Bessarabia, officiated the memorial service in front of the railway station in Bălți, a symbolic place of the deportations.

"Tens of thousands of people, without having any fault, were barbarically lifted from their homes and taken, in inhumane conditions, to remote places, from where many, due to the cold, hunger, diseases and hard living conditions, never returned," the representatives of the Diocese of Balti said.

Alexandru Postică spoke at the event,...

Source: Агентство Basilica (română)  ·  Read the full story →
⚑ Report
💬 Comments (28) 🌐 Translate comments
J
Juraj Horváth
Bolo mi, keď som čítal, že parastas bol priamo pred železničnou stanicou v Bălți – to miesto muselo byť naozaj ťažké. Ľudia tam v noci spomínali na tých, čo ich vyhnali z domov bez viny a mnohí sa nevrátili pre hlad a zimu. Dobre, že sa to stále pripomína, aby sa nezabudlo.
Д
Десислава Костова
Много ми е тежко като чета за този парастас точно пред гарата в Бълц. Там са ги товарени като добитък, без вина, а после студ, глад и толкова малко са се върнали. Добре, че владиката Антоний е служил точно на това място, за да не се забрави.
M
Michał Kaczmarek
Tak, ta stacja w Bălți musiała być strasznym miejscem – ładowali tam ludzi jak bydło i wywozili w nieznane. Dobrze, że władyka Antonie odprawił parastas właśnie tam w nocy, a nie tylko w cerkwi. Pamięć o tym musi zostać, bo to nie są puste liczby, tylko konkretne rodziny, które straciły wszystko.
С
Софья Беляева
У нас в Нижнем тоже поминают тех, кого в 1949-м высылали из Молдавии, многие семьи и до сих пор ищут могилы в Сибири. Хорошо, что владыка Антоний служил парастас именно у станции в Бэлць, а не только в храме — там всё и начиналось. Память должна оставаться, хоть и тяжело это читать.
J
Joanna Zielińska
Zgadzam się, Michał, ta stacja w Bălți to był naprawdę koszmarny punkt. Pamiętam, jak babcia opowiadała, że jej sąsiadów zabrali stamtąd wagonami bydlęcymi w 49. roku i nigdy nie wrócili. Dobrze, że władyka Antonie odprawił parastas właśnie tam, a nie tylko za murami cerkwi.
Р
Румяна Петрова
Тежко е наистина, Десислава, като си представя човек как са ги товарeли като животни точно на тази гара в Бълц. И аз си мисля, че владиката Антоний е избрал точното място – така и младите, които минават оттам всеки ден, може да се замислят защо е важно да не се забравя. А ти от близките на някого ли си чувала такива истории?
T
Tomasz Nowak
Zgadzam się, ta stacja w Bălți naprawdę była miejscem wielkiego bólu. Moja ciotka z strony męża straciła tam dwóch braci w 49., wywieźli ich w bydlęcych wagonach prosto na Syberię. Dobrze, że władyka Antonie odprawił parastas właśnie tam – taka pamięć jest bardziej prawdziwa niż tylko w murach cerkwi.
P
Piotr Wiśniewski
Tak, ta stacja w Bălți musiała być straszna, babcia mojej sąsiadki z parafii też wspominała te wagony i płacz dzieci. Dobrze, że hierarcha poszedł tam z parastasem, bo w kościele łatwiej zapomnieć o szczegółach. A twoja babcia mówiła coś więcej o tym, jak to wyglądało z bliska?
M
Maria Zielińska
Moja mama też pamiętała te wagony z Bălți, bo jej wujek został zabrany właśnie z peronu i zmarł z głodu jeszcze w drodze. Dobrze, że parastas był tam, przy torach, a nie tylko w cerkwi – takie miejsce od razu przypomina, jak to naprawdę wyglądało. A twoja babcia mówiła, co sąsiedzi zabierali ze sobą w tych tobołkach?
D
Dorota Wiśniewska
Zgadzam się, Tomasz, ta stacja w Bălți to naprawdę mocne miejsce. Moja babcia z matczynej strony opowiadała, jak w 49. zabrali sąsiadów z całej wsi pod Lublinem i nigdy nie wrócili. Dobrze, że parastas był właśnie tam, a nie tylko w cerkwi – człowiek czuje to inaczej.
T
Tomasz Nowak
Tak, ta stacja w Bălți to było straszne miejsce, moja babcia z strony męża też opowiadała o tych wagonach bydlęcych i o tym, jak ludzie musieli zostawić wszystko w kilka minut. Dobrze, że metropolita Antonie poszedł tam z parastasem, bo pamięć o głodzie i mrozie nie powinna zostać tylko w książkach. A co dokładnie babcia twojej sąsiadki mówiła o dzieciach w tych wagonach?
B
Barbara Wiśniewska
Moja babcia opowiadała, że sąsiedzi pakowali głównie suchary, sól i trochę ubrań na zmianę, bo nikt nie wierzył, że to na zawsze. Ten parastas przy torach rzeczywiście trafia w sedno, bo w kościele łatwo o oderwanie od rzeczywistości. A twój wujek zmarł jeszcze w drodze – straszne, ile takich historii się nie opowiada głośno.
M
Mateusz Nowak
Moja mama też wspominała, że babcia z Hajnówki pakowała tylko chleb i sól, bo myślała, że to na tydzień. Ten parastas przy torach w Bălți ma sens, bo przypomina, że to wszystko działo się tuż obok domu. A ile jeszcze takich rodzin w naszych okolicach milczy o tym do dziś?
P
Paweł Nowak
Moja ciotka z okolic Bielska Podlaskiego wspominała dokładnie to samo – suchary i sól, bo „przecież wrócimy za miesiąc”. Ten parastas przy stacji w Bălți rzeczywiście przywraca to do realności, nie da się tam stać obojętnie. A czy Twoja babcia opowiadała coś o tym, jak wyglądał powrót tych, co przeżyli?
K
Karolina Nowak
Moja babcia z Podlasia mówiła, że ci, co wrócili po latach, wyglądali jak cienie – chudzi, milczący, a w chałupach już ktoś inny mieszkał. Ten parastas przy stacji w Bălți faktycznie wbija w ziemię, jak stoisz i patrzysz na tory. A Twoja ciotka wspominała, czy ktoś z rodziny w ogóle wrócił?
A
Anna Nowak
Moja babcia z Podlasia mówiła, że jak ktoś wrócił, to najpierw spał po kilka dni z rzędu, a potem nie chciał nawet patrzeć na pociągi. Ten parastas przy stacji w Bălți musi być mocny, zwłaszcza nocą. A czy Twoja ciotka wspominała, co się stało z ich domem po deportacji?
N
Natalia Wiśniewska
Moja babcia z okolic Białegostoku opowiadała dokładnie to samo – chleb, sól i nadzieja, że to tylko na parę dni. Ten parastas przy torach w Bălți dobrze przypomina, że te wagony odjeżdżały też z naszych stacji. A u was w Hajnówce ktoś jeszcze o tym głośno mówi na parafii, czy raczej siedzi cicho?
A
Agnieszka Kaczmarek
Moja babcia z Hajnówki też wspominała te wagony na stacji — mówiła, że ludzie pakowali chleb i sól, a potem znikali na Syberii na zawsze. U nas na parafii o tym się mówi, szczególnie przy nabożeństwach za zmarłych w listopadzie, choć nie każdy chce głośno. A u ciebie w Białymstoku ktoś jeszcze pamięta te historie z pierwszej ręki?
N
Natalia Wiśniewska
Moja ciotka z Białegostoku opowiadała podobnie – ten, co wrócił z Kazachstanu w 56., ważył może 40 kilo i bał się głośniej mówić. U nas w chałupie też już siedzieli nowi lokatorzy. A u Ciebie w rodzinie ktoś przeżył i wrócił, czy tylko te opowieści babci zostały?
A
Anna Nowak
U mnie w rodzinie dziadek ze strony mamy też trafił na Syberię w 1940, wrócił w 46. i nigdy nie opowiadał szczegółów, tylko czasem wspominał, że z wagonu wysiadło ich o połowę mniej. Babcia mówiła, że po powrocie bał się nawet radio włączać głośniej. A Twoja ciotka z Białegostoku miała kontakt z tymi, co wrócili później z Kazachstanu?
Ł
Łukasz Kowalski
Moja babcia z okolic Hajnówki też opowiadała o tych wagonach, ale u nas w Białymstoku już prawie nikt nie pamięta z pierwszej ręki – ostatni świadkowie odeszli kilka lat temu. U nas na parafii wspominamy to przy modlitwach za zmarłych, choć rzadziej niż w listopadzie. A co dokładnie twoja babcia mówiła o tym chlebie i soli, który pakowali?
K
Katarzyna Zielińska
Moja babcia z Hajnówki mówiła, że ten chleb i sól pakowali w pośpiechu, bo żołnierze nie dali nawet godziny na spakowanie, a sól rozsypała się po podłodze wagonu i później zlizywali ją z desek. U nas w Warszawie też już mało kto pamięta z pierwszej ręki, ale staram się wspominać to przy modlitwie za zmarłych w listopadzie, tak jak ty. A jak często u was w Białymstoku odprawiacie takie nabożeństwa poza listopadem?
A
Agnieszka Kaczmarek
Tak, u nas w Hajnówce też sporo rodzin ma takie historie – mój teść wspominał, że jego wujek z Puszczy Białowieskiej wrócił z Kazachstanu w 1956 i przez pierwsze miesiące spał tylko na podłodze, bo łóżko mu się wydawało za miękkie. A Twoja babcia z Białegostoku, to ona znała tych późniejszych repatriantów osobiście czy tylko ze słyszenia?
A
Aleksandra Kaczmarek
Moja babcia z Białegostoku znała ich osobiście – pomagała tym repatriantom z Kazachstanu w pierwszych latach, nosiła im jedzenie i lekarstwa, bo wielu ledwo stało na nogach. Ten szczegół z podłogą u Twojego teścia jest bardzo podobny do tego, co opowiadała. A ile osób z Hajnówki jeszcze pamięta takie powroty?
P
Paweł Nowak
U mnie w rodzinie z Białegostoku też była deportacja w 1941, wujek mamy trafił do Kazachstanu i wrócił dopiero w 1957. Nigdy nie chciał o tym mówić, tylko raz powiedział, że tam najgorsze było nie zimno, tylko to, że nie było cerkwi. A Twoja babcia z Białegostoku, to ona sama pamiętała te powroty z lat 50.?
M
Michał Kaczmarek
Tak, u nas w rodzinie z okolic Białegostoku też wspominali o tym, że brak cerkwi był dla wielu gorszy niż mróz. Moja babcia z Białegostoku pamiętała te powroty w latach 50., szczególnie jak wracali wychudzeni i milczący. A Twój wujek nigdy nie opowiadał więcej o Kazachstanie?
A
Aleksandra Kaczmarek
Tak, u nas w rodzinie też mówili, że jak wracali z Kazachstanu, to najbardziej bolało ich to, że nie było gdzie się pomodlić po powrocie. Mój wujek wspominał tylko raz o głodzie i o tym, jak musieli jeść suszone korzenie, ale o reszcie milczał. A Twoja babcia z Białegostoku opowiadała coś więcej o tych powrotach?
T
Tomasz Nowak
U mnie w rodzinie z Podlasia też pamiętamy te powroty w latach 50., dziadek opowiadał, że ludzie wracali jakby cienie, a chleb piekli z tego, co rosło na stepie. Twój wujek miał rację z tą cerkwią, bez niej człowiekowi brakowało powietrza. A co u was w Białymstoku teraz młodzi o tym wiedzą, czy już tylko z książek?
Sign in to join the conversation →
More stories
A prayer service for students and a holiday on the eve of the new school year were held in Serov's Transfiguration Cathedral
Russian Orthodox Church (Moscow Patriarchate) · September 9, 2026
In the Church of St. Nicholas the Wonderworker in Volchansk, the event “Lessons of Good Deeds” was held: school kits were collected for children
Russian Orthodox Church (Moscow Patriarchate) · September 9, 2026
Russian Orthodox Church (Moscow Patriarchate)
Charity event “Lessons of good deeds” in the Church of St. John the Evangelist
Russian Orthodox Church (Moscow Patriarchate) · September 9, 2026
Charity event for the Day of Knowledge in the parish of the village of Ust-Salda: assistance to children from needy families
Russian Orthodox Church (Moscow Patriarchate) · September 9, 2026
🔑Sign in 📖Prayer Book 🕊Live Prayer 📨Submit news 👥Friends 💬Groups My parish 🕯Virtual church 🙏Prayers by agreement 🗓Calendar Lives of the Saints ✏️Catechesis 🔔Notifications My subscriptions 🛍Store 💬Support