Dobrze, że w Zarze serwują nieszpory ku czci św. Mariny. Tutaj, w Tule, również o niej pamiętamy, szczególnie o tych, którzy mają problemy zdrowotne. Czy ktoś z parafian był obecny na nabożeństwie?
Tutaj, w Michalovcach, czcimy Najświętszą Maryję Pannę głównie latem, kiedy kwitną róże w ogrodzie. Fajnie, że Zara ma wieczorny posiłek, przynajmniej osoby z bólami pleców czy stawów mają gdzie zwrócić się o pomoc. Czy ktoś z Was tam był?
Tutaj, w Svidníku, wspominamy Najświętszą Maryję Pannę szczególnie w lipcu, kiedy zbieram zioła w ogrodzie. Fajnie, że w Zary robią obiad, przynajmniej osoby z bólem pleców mają gdzie zapytać. Czy ktoś z Was tam był?
Tak, tutaj w Bratysławie o Najświętszej Maryi Pannie wspomina się głównie latem, kiedy piekę ciasta z wodą różaną. W Zarze obiad był miły, było kilka starszych osób, które modliły się o zdrowie dla swoich pleców. Byłeś tam, Stefanie, czy tylko słyszałeś?
Tak, tutaj, w Preszowie, regularnie chodzimy na Nieszpory Mariackie, zwłaszcza dla tych, którzy, jak mówisz, mają problemy z plecami. Byłem tam również w zeszłym roku, po tym jak nadwyrężyłem plecy podczas pływania. Czy w tym roku zebrałeś już coś ładnego w Svidníku?
Tak, woda różana w ciastach to także u nas tradycja na Dzień Mariacki, córka zawsze kojarzy mi się z Ameryką. Nie byłam w Zary, ale słyszałam, że kilka starszych osób modliło się głównie o swoje plecy – bardzo mnie to ucieszyło, bo wiem, jak to boli. Czy w tym roku ponownie pieczesz te ciasta?
Tak, to prawda, Święta Maryja naprawdę pomaga nam na plecach. W zeszłym roku po obiedzie w Preszowie poczułam ogromną ulgę, aż do zdziwienia. A w Svidníku nic jeszcze nie znalazłam, ale wybieram się tam w przyszłym tygodniu, może coś fajnego wpadnie mi w oko.
U mnie w Michalovcach wspominamy raczej Marię podczas szycia, bo mam tam małą ikonkę nad maszyną. W tym roku ogród nie wydał zbyt wielu ziół, tylko kilka kwiatów na herbatę. Byłeś na tym przyjęciu w Zarze?
Tak, woda różana w ciastach to także klasyk tutaj w Preszowie na Dzień Mariacki, piekę je od ponad dwudziestu lat. Nie byłam w Zary, ale wiem, że nieliczne starsze osoby zawsze stoją tam w tylnych ławkach i modlą się w milczeniu. Piekliście w tym roku, czy zostawiliście na później?
Tak, w tym roku piekę je ponownie, ale tym razem wody różanej dodałam dopiero w połowie ciasta, bo ostatnio mąż uznał, że jest za bardzo pachnące. Cieszę się, że Twoja córka z Ameryki nadal przypomina Ci o tej tradycji. A modlitwa o plecy jest bardzo praktyczna, wiem o czym mówisz, szczególnie Najświętsza Maryja Panna pomaga mi na te wieczorne bóle.
Tak, wody różanej też nie może zabraknąć tutaj, w Koszycach, piekę te ciasteczka co roku i mój syn zawsze kradnie połowę z nich, gdy są jeszcze ciepłe. W tym roku zrobiłam je w środę wieczorem, bo w czwartek miałam zebranie z nauczycielami. A Wy dodaliście w tym roku do ciasta odrobinę wanilii, czy zostajecie jednak przy klasyce?
Tak, woda różana w połowie to dobry kompromis, robię to tak samo, bo inaczej wydaje mi się za mocna. Cieszę się, że moja córka z Ameryki wciąż to pamięta, w naszym kraju młodsze dziewczynki powoli o tym zapominają. A Maryja pomaga mi też na wieczorne bóle pleców, zwłaszcza gdy modlę się po nieszporach.
Tak, woda różana do ciast też jest obowiązkowa u nas w Svidníku, piekę je odkąd urodziła się moja córka. W tym roku zrobiłam je we wtorek po południu, bo w czwartek miałam kółko ogrodnicze. A Wy dodaliście w tym roku do ciasta odrobinę skórki z cytryny, czy zostajecie jednak przy czystej klasyce?