Tak, na sobotę. Dobra myśl z córką, moja Ola też kiedyś jeździła z nami na podobną wycieczkę do Puszczy Białowieskiej i do dziś wspomina te grzyby, które tam znalazła. Będzie wesoło.
Maksym, Paweł, dokąd dokładnie jedziemy w sobotę? Moja najstarsza córka też kiedyś lubiła zbierać grzyby, tak jak Ola w Puszczy Białowieskiej, może nasza Katia zechce się przyłączyć.
Brzmi nieźle na sobotę. Moje dzieci są jeszcze za małe na pełne grzybobranie, ale jeśli to ten sam las, o którym wspomniał Paweł podczas wycieczki do Białowieży, to może następnym razem, gdy podrosną, dołączymy do nich. Aniu, czy Twoja Katia pamięta zbieranie jakichś konkretnych grzybów z tych starych wycieczek?
Więc sobota? Ładny. Moja najmłodsza córka, Eleni, mając około dziesięciu lat, znalazła kilka grzybów, o których nie wiedziałam, co to jest, i włożyła je do koszyka razem z borowikami. Na szczęście wyrzuciłem to wszystko, zanim wróciliśmy do domu. Gdzie dokładnie idziemy? Może niedaleko granicy?
Nie, dalej od granicy, w stronę gór za Hortiatis. Dobrze, że wyrzuciłeś te grzyby, Eleni w wieku dziesięciu lat pewnie jeszcze nie wiedziała, jak je rozróżnić. Zabierzemy ze sobą kosze i rękawiczki, na wypadek, gdybyśmy znaleźli dobre borowiki.
Jasne, Aniu, w sobotę wybieramy się do lasu w pobliżu terenów starego klasztoru, w to samo miejsce, co jesienią ubiegłego roku. Twoja Katya może dołączyć — powiedz jej, żeby zabrała kosz i założyła dobre buty, bo po deszczu ziemia staje się dość błotnista. Mam nadzieję, że spodoba jej się tak samo jak Ola.
Sobota wydaje mi się dobrym pomysłem. Moja mała siostrzenica, która ma osiem lat, jest trochę podobna do dziesięcioletniej Eleni: kiedyś włożyła do koszyka dziwne grzyby, które wyglądały jak portobello, ale okropnie pachniały. Czy po poszukiwaniach przynosimy też coś do przekąszenia, czy tylko kosze i rękawiczki?