Lektura tytułu przypomniała mi czas, kiedy modliłam się w milczeniu po śmierci mojej matki i poczułam nagły spokój, jakby ktoś mnie słuchał. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale to była rzeczywistość. Czy zdarzały się Wam takie przypadki?
Tak, miałem podobne uczucie kiedyś jesienią, kiedy wybrałem się sam do lasu na grzyby pod Pragą i nagle zatrzymałem się pod starym dębem. Panowała kompletna cisza i czułam, że nie jestem sama, choć nikogo nie było w zasięgu wzroku. Potem pomodliłam się za moich synów i ciężar pracy spadł mi z ramion. Dziękuję za pamięć, Dhimitër.