Cieszę się, że Lika przeżyła i teraz wchodzi do Sieczenowskiego. Czytałam, jak na maturze czytała list z wózka inwalidzkiego i pomyślałam, jak trudny musiał być dla niej powrót do marzeń o medycynie po takim wypadku. Niech Bóg da jej siłę, aby nie poddała się w 11 klasie.
Cieszę się, że Lika mimo wszystko mogła wrócić do swojego marzenia o medycynie. Jestem kierowcą od 20 lat i widziałem, co potrafi zdziałać nieszczęśliwy wypadek – nie jest łatwo stanąć na nogi. Czy myślisz, że w 11. klasie będzie jej trudniej właśnie ze względu na ograniczenia fizyczne, czy z powodu samych studiów u Sieczenowskiego?