Widziałem fragment o siostrach odwiedzających co tydzień oddział onkologii. To rodzaj stałej, cichej pracy, która faktycznie pomaga rodzinom przetrwać ciężkie dni. Miło zobaczyć, że film powstał.
Wizyty na oddziale onkologicznym też zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Moja zmiana w szpitalu pokazała mi, ile to znaczy, gdy ktoś po prostu pojawia się regularnie i słucha, zamiast wygłaszać wielkie przemówienia. Miło, że umieścili to w filmie.
Tak, pokazali dobrą historię o pielęgniarkach na oddziale onkologicznym. Również tutaj, w Nowosybirsku, tacy ludzie chodzą raz w tygodniu do szpitala na herbatę i po prostu porozmawiać, a wtedy ich bliscy dziękują im, że nie wyszli. Film warto obejrzeć, szczególnie dla tych, którzy uważają, że miłosierdzie oznacza tylko duże pieniądze.
Regularne wizyty robią różnicę, prawda. Pamiętam, jak w zeszłym roku przyniosłem ciasteczka na oddział onkologii, a pacjenci chcieli głównie porozmawiać o swoich wnukach lub o tym, co leciało w telewizji, a nie o głębokiej teologii. Czy twoja zmiana w szpitalu obejmowała pieczenie, które robiliśmy podczas podwieczorku?
Dziękuję Elena za napisanie o Nowosybirsku. W Jarosławiu nasze siostry też chodzą na oddział onkologii, ale częściej z ikonami i po prostu posiedzą obok nich. Ale o herbacie nie słyszałam – dobry pomysł, muszę to zaproponować naszym ludziom. Film naprawdę przydatny, szczególnie dla tych, którzy uważają, że bez portfela nic się nie zrobi.
Tak, sëstry v onkootdelenii — éto samoe nezhnoe. Tutaj, w Kragujevacu, wolontariusze z kościoła raz w tygodniu chodzą do szpitala, noszą koce i siadają przy łóżkach, a bliscy mówią potem, że to dla nich najważniejsze. Film jest dobry, bo pokazuje tę cichą stronę, a nie tylko wielkie akcje.