To brzmi jak próba znalezienia wspólnego języka, ale co konkretnie Patriarcha ma na myśli przez „diakonię miłości” w praktyce? Bo historia pokazuje, że Rzym rozumiał to primat raczej jako władzę. Ciekawa wypowiedź, ale czekam na konkrety.
Wyrażenie „diakonia miłości” brzmi ładnie na papierze, ale jak powiedziała Barbara, rzymska wersja prymatu zwykle oznaczała władzę nad innymi biskupami, a nie tylko służbę. Byłbym ciekaw, jak według Patriarchy wygląda to dzisiaj w prawdziwym życiu, powiedzmy z kalendarzem lub sytuacją na Ukrainie. Historia budzi we mnie sceptycyzm bez wyraźnych przykładów.