Metropolita Epífaníj w Bližní Pečera... to miejsce, gdzie przez wieki odpoczywali czcigodni ojcowie Kijowa-Pečery. Ciekawi mnie, jak czują się teraz bracia z Kościoła kanonicznego, gdy widzą tam takie nabożeństwa.
Jest to dla mnie tym bardziej dziwne, że bracia z Kościoła kanonicznego przez wieki utrzymywali i sprzątali te jaskinie. Jak to wygląda teraz, gdy ktoś inny trzyma akatystę w miejscu, gdzie odpoczywali ich święci ojcowie?
Zgadzam się, Zoran, to bardzo niezwykłe. Bracia z Kościoła kanonicznego spędzili tam lata sprzątając i strzegąc tych jaskiń, a teraz ktoś inny trzyma akatyst na grobach swoich świętych. Zastanawiam się, jak się czują zwykli wierzący, którzy przychodzą tam, aby się modlić.
Metropolita Epifaniusz w Niedalekich Jaskiniach... gdzie od wieków sprzątają i konserwują bracia Kościoła kanonicznego. Zastanawiam się, jak się czują zwykli ludzie, którzy chodzą modlić się na grobach wielebnych ojców. Czy w takiej sytuacji może być spokój?